Kategorie: Wszystkie | Bez - kategorialne | Filmiki | Galeria | Moja pełnia | Nasza pełnia | Test Denver | rozmowy ważne ale nie poważne
RSS
poniedziałek, 21 września 2009
DZIABĄG

Marcinek leży sobie w łóżku, je kaszkę i ogląda bajkę....

- Mama, mój DZIABĄG jest duży.

- Co?!

- Mój DZIABĄG jest duży.

- ?

- Bo się kąpałem i teraz jest duży.


Olaboga dlaczego DZIABĄGI dzieci robią się po kapieli duże?

wtorek, 15 września 2009
kotlecik

- Marcinku zjadłeś ziemniaczki i kotlecika?

- Nie. Jestem zmęciony.

- A po schodach miałeś siłę żeby przyjść się bawić?

- Nie.

- A jeśli Cię nakarmię to zjesz ziemniaczki i kotlecika?

- Tak.

.....

- Dobry ziemniaczek.

- Yhmy

- A teraz masz kotlecika spróbuj.

- Ja nie chcę kotlecika,  jest za brązowy.

 

..... i niech mi ktoś powie jak obalać takie argumenty.

czwartek, 20 sierpnia 2009
zmuszana do wyznań

Bajbus bawi sie pluszowym, kolorowym pieskiem.

- Mama powiedz do pieska kocham Cię!

- Kocham cie. - mówi mama do wyżej wymienionego

- Ale jeszcze musisz go przytulić.

Matka przytula.

- A teraz go głaskaj, a ja idę się bawić samochodami.

wtorek, 11 sierpnia 2009
spryciarz
- Marcinku już ciemno, zbieramy zabawki i idziemy spać.
 - Nie jeszcze mamusiu.
- Tak już pora spać.
Tutaj następuje zarzucenie mamie rąk na szyję
- Coś powiem do Ciebie, kocham Cię.
Mama w śmiech, bo dziecko ma nagły przypływ miłości.
- Ja Ciebie tez kocham Marcinku.
- kocham Cię
- Ja Ciebie też kocham
- to mogę się dalej bawić?

5 minut później
- Ja chcę malować.
- Ale już pora spać.
- Ale ja chcę malować kłedkami.
- Jutro Marcinku będziemy malować.
Tutaj następuje ponowne  zarzucenie mamie rąk na szyję
- Coś powiem do Ciebie, kocham Cię.

piątek, 29 maja 2009
rozmowy na poziomie

Adam wczoraj bawiąc się z  Marcinem powiedział do mnie: spadaj mama. Marcin oczywiście od razu to załapał i powtarzał: padaj mamusiu.

Dzisiaj mówię do Marcina wygłupiającego się na łóżku: co tam dupciu? A on mi na to: padaj dupciu.

środa, 06 lutego 2008
gdzieś tam znalezione

Polak - człowiek. Polka - taniec.
Japończycy - ludzie. Japonki - klapki.
Fin - człowiek. Finka - nóż.
Ziemianin - człowiek. Ziemianka - taka chatka.
Węgier - człowiek. Węgierka - śliwka.
Graham - pisarz. Grahamka - bułka.
Czesi - ludzie. Czeszki - komunistyczne obuwie, które nosiło się na wuefie.
Bawarczyk - pan w ósmym miesiącu ciąży, spodziewający się beczki piwa (płeć nieznana),koniecznie w spodenkach na szelkach i kapeluszu z piórkiem - znaczy człowiek. Bawarka - herbata.
Rumun - chłop jak każdy inny. Rumunka - tirówka.
Anglik - dżentelmen. Angielka - kostka lodu z dziurką.
Walijczyk - człowiek. Walijka - pieszczotliwe określenie kija baseballowego.
Kanadyjczyk - człowiek. Kanadyjka - rodzaj kajaka.
Filipińczyk - facet. Filipinka - gazeta
Estoniczyk - człowiek Estonka - internetowy pasożyt jedzący kartofle
Szwed - człowiek. Szwedka - kurtka
Hiszpan - człowiek. Hiszpanka - grypa.
Amerykanin - człowiek. Amerykanka - mebel.
niedziela, 30 września 2007
rozmowa matki z córką

córka: co to jest witamina pp

matka: przestań pieprzyć 

środa, 22 sierpnia 2007
pokrętło

Książę: aaaaaaaaaaaaaa, eeeeeeee, beebebebe....

Babcia Księcia do jego mamy: ścisz to

Śmiech :D

Prosimy o brawa! 

piątek, 03 sierpnia 2007
że co proszę?

ona: wiesz... musisz się z kimś zaprzyjaźnić...

ja: z kim? 

ona: ze szczotką, bo zaczynasz wyglądać jak prawdziwa Lucia... (ta z bajki "Szmacianki gałganki")

poniedziałek, 02 lipca 2007
trąbka

Z kategorii tych zasłyszanych. Mogą być odstępstwa od normy :P

Jest sobie mama z synkiem w sklepie z zabawkami.

Synuś uparcie prosi mamę o kupno trąbki. A owa mama równie uparcie odmawia. Krzyk, płacz. Sceny jak z horroru. Dziecko na ziemi tupie nogami. Matka zawzięta. Jednym słowem histeria.

Wychodzą ze sklepu. Po chwili matka ulega i wraca po ową trąbkę. Przynosi synowi. Daje mu. A on co robi?

Na pierwszym słubie rozwala trąbkę i mówi : za późno!!!

piątek, 25 maja 2007
kolokwium

Rozmowa pani m. i pani j.

pani m: będziesz jutro na uczelni?

pani j: będę a co?

pani m: bo jutro jest koło z gramatyki opisowej

pani j: wiem ale ja nic nie umiem

pani m: ja też ale mam ściągi. załóż bluzkę z dużym dekoltem

pani j: po co?

pani m: żeby patrzył w dekolty i nie zwracał uwagi na to że ściągamy.

Tak więc się wydekoltowałyśmy.

piątek, 20 kwietnia 2007
dziwny przypadek starszej pani

Pani K. i pani J. wybrały się ze swoimi Bajbusami na spacerek. Ale pani J. musiała zawitać na chwileczkę do apteki. Więc pani K. została z Bajbuskami na dworze. A z racji tego, że jest mamą i jak każda mama ma syndrom "bujania" to stała i bujała oba wózki. I wtedy pojawiła się na horyzoncie starsza pani.

Starsza pani do pani K. : Oj pani, czy nie lepiej było kupic wózek dla bliźniaków, niż tak z dwoma się męczyć?

Pani K. do starszej pani: Ale między nimi jest dwa i pół miesiąca różnicy.

Starsza pani do pani K. : A to chyba że tak.

 

Po powrocie pani J. z apteki pani K. mówi do niej: no i tym sposobem mam dwójkę dzieci

czwartek, 25 stycznia 2007
dziwne przypadki pana k.

A więc było to tak: Pan Kolega i Pani Koleżanka bardzo często chodzą razem do szkoły. I jak to się również często zdarza rozmawiają podczas drogi. Są to rozmowy bardzo ale to bardzo filozoficzne. Pewnego dnia, jak to już wiadomo, szli razem. Właśnie zbliżali się do ulubione fosy Pani Koleżanki. Nawiasem mówiąc Pani Koleżanka chodzi od strony fosy, tak asekuracyjnie, bo często jej przychodzi ochota podczas tych rozmów wepchnąć Pana Kolegę do niej. Wracając do wątku. Zbliżali się do fosy. I nagle w powietrzu pojawił się dziwny zapach intensywnego myślenia. Panie Koleżanka wiedziała już, że zbliża się jedna z tych bardzo poważnych rozmów. Pan Kolega wziął głęboki oddech i powiedział:

- Pani Koleżanko, gdyby Pani poznała bardzo fajnego, inteligentnego, przystojnego i wogóle naj chłopaka a miał by on łupież. To czy związała by się Pani z nim Pani Koleżanko?

I co tu dużo pisać, Panią Koleżankę najzwyczajniej w świecie zatkało. Nie bardzo wiedziała czy Pan Kolega żartuje czy mówi serio. Ale wystarczyło jedno spojrzenie na jego zaabsorbowaną tym pytaniem twarz żeby zrozumieć

- No wie Pan, Panie Kolego, gdyby mnie lubił to by o siebie chyba zadbał.

- No tak, ale gdyby miał jeszcze pryszcze?

"Kurcze ja mam pryszcze" - pomyślała sobie Pani Koleżanka

- Ale pryszcze to ma ponad połowa młodzieży, Panie Kolego.

- Fakt, zdarza się - po chwili namysłu dodaje - ale gdyby nie zadbał o siebie i nadal miał łupież?

- To był by głupi, chyba?

- Bo wie Pani, Pani Koleżanko ja używam szamponu Fruktis Fresh. jest taki świeży i nie mam po nim łupieżu.

- ???

I to już koniec tej rozmowy. Pewnie trwała by dłużej. Ale nasi bohaterowie doszli do szkoły. I każde z nich poszło do swojej klasy.