poniedziałek, 30 lipca 2007
wyjazd
Sta?o si?. Wyjechali?my do babci. Bia?y Ko?ci?? przyj?? nas szeroko otwartymi ramionami. W dni gor?ce siedzimy w domku lub za kamienic? gdzie jest roz?o?ony basen. Bajbus pluska si? w wodzie i p?acz? gdy si? go z niej wyci?ga. W poniedzia?ek najp??niej wr?cimy do Strzelina, bo na 15 id? do pracy. Pozdrawiamy wszystkich blogowych czytelnik?w. I gor?co ca?ujemy.
17:47, jastonka
Link Komentarze (1) »
sobota, 28 lipca 2007
tak spałem dzisiaj na spacerze, zamiast podziwiać piękny świat

14:54, jastonka , Galeria
Link Komentarze (6) »
piątek, 27 lipca 2007
ach ta pogoda
Taka zmienna. I do tego wszędzie angina panuje. My staramy się nie poddawać chorobie, ale powoli zaczyna nas rozkładać. Kurujemy się domowymi sposobami, jednak jest coraz gorzej :(
czwartek, 26 lipca 2007
epopei nocnikowej ciąg dalszy

Po pierwszym zrobieniu siusiu do nocniczka, było kilka dni przerwy. Dlaczego? Marcinek Bardzo płakał, gdy się go na niego sadzało. Jednak z dnia na dzień jest coraz lepiej. We wtorek ( gdy byłam w pracy) Książe zrobił kupkę do nocniczka. A mnie przy tym nie było. Jednak prezent został nieruszony i mogłam po przyjściu z pracy podziwiać go.

Wczoraj, po powrocie z pracy, bawię się z Księciem. I do głowy wpadła mi myśl, że skoro ma suchego pampersa to może by tak posadzić go na nocniku. No i posadziłam. O dziwo był zadowolony. Usiadłam na podłodze i zastanawiałam się jak zachęcić Bajbusa do zrobienia siusiu. Zaczęłam mówić do niego: „do Marcinka przyszedł Aniołek i mówi mu: Marcinku siusiamy". I melodyjka zagrała w nocniczku. Marcinek posłuchał Aniołka.

środa, 25 lipca 2007
wakacyjna odsłona nr 2

a kuku

dajcie już spokój z tym aparatem

jeść, jeść, bo jak nie to was połknę....

....mniam ....

.....po jedzonku trzeba poleżeć....

... i do mamy się poprzytulać

widzę cię mamo...

... i dziadka też widzę

ciocia Ada vel wujek Edek - duża/y prawda?

wieczorny spacer - to był widok

jeść

jaki mały bucik, ciekawe czyj?

mama nie jest dobrym kompanem zabaw, bo w łóźku by tylko spała

ładny tron?

a gdzie korona dla mnie?

10:09, jastonka , Galeria
Link Komentarze (1) »
wakacyjna odsłona nr 1

poranne zabawy w łóżku a raczej na materacu - ciocia obudź się

napiszę do mamy smsa, że głodny jestem 

uff jak gorąco 

dlaczego on ma takie długie nogi? 

ooo skarpetka mi spadła :) 

sio muchy, sio

co mówisz mamo: że cioci mam nie bić ....

....ale ciocia ma muchy w nosie 

mój basenik - dostałem go od cioci 

gdzie moje kąpielówki? 

kto mnie nasmaruje? 

mama jak zawsze wcina się na zdjęcia ...

ale do umywalki już się nie zmieści 

gorąco, że aż się spać chce 

ja chcę na dwór.... 

.... bo tam są kury i ptaszki. 

tyle sudoku już rozwiązałem a babcia nadal tego nie rozumie 

ja też tak umiem 

o pilot... to co oglądamy? 

chyba pora już spać.... 

... ale przed snem trzeba posłuchać co tam w radiu mówią 

znowu mama się wcina 

mamo nie pozuj do zdjęć tylko dawaj mi coś zjeść :P 

00:23, jastonka , Galeria
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 lipca 2007
na kogo ja tak patrzę?
niedziela, 22 lipca 2007
wróciliśmy

Pojechałam z Bajbusem na tydzień do mojej babci. Odpoczywaliśmy, kąpaliśmy się w basenie a w końcu się pochorowaliśmy.

Próbowałam wysłać smsa na bolxa ale mi nie wyszło. Relacje i zdjęcia z pobytu już wkrótce. Serdecznie pozdrawiamy. 

piątek, 13 lipca 2007
zdolny chłopak
Marcinek zrobił dzisiaj siusiu do nocniczka. Mama jest z niego bardzo dumna. A przy kim zrobił siusiu? Przy cioci Gabrysi :)
środa, 11 lipca 2007
dlaczego Bajbus nie chce spać?

Taki właśnie mam problem. Marcin zasypia albo przy cycku albo lulany przez babcie. Nie chce zasypiać inaczej. A chciałabym nauczyć go zasypiać nie przy piersi, bo wtedy bardzo mnie gryzie.

Coś muszę chyba nie tak robić skoro się nie udaje.

Na początek Księcia umyłam i nakarmiłam. Następnie położyłam do łóżeczka, zaczęłam głaskać i śpiewać kołysanki: aaa kotki dwa, smerfy, buli buli, kaczkę dziwaczkę. Jednak to nie dało żadnych efektów, dlatego przerzuciłam się na wiersze i wierszyki: o komarze, bączku, "dwa wiatry", "na straganie", inwokację z "Pana Tadeusza". I nic. To wróciłam ponownie do śpiewu. Tylko teraz inny repertuar wprowadziłam: "O mój rozmarynie", "Wojenko, Wojenko", "Przybyli ułani", "Legiony to", "Rota", "Mazurek Dąbrowskiego", jednak, gdy zaczęłam śpiewać "Bogurodzicę" (Giertych był by ze mnie dumny już od najmłodszych lat wprowadziłam wychowanie patriotyczne - może jakaś wycieczka w nagrodę) Marcin nie wytrzymał chyba napięcia i zaczął ryczeć. Więc po dwóch wersach musiałam zakończyć swój śpiew. Resztkami wyobraźni i sił przeskoczyłam do kręgu kultury lwowskiej i zaintonowałam: "Balladę o pannie Franciszce", "Bal u Weteranów", "Lwów jest jeden na świecie", "Moją gitarę lub Rozśpiewany Lwów", "My dwa - obacwaj", "Idę przez Lwów". Jednak moje wysiłki spełzły na niczym.

I Marcin zasnął mając w buzi cyca.

Może jakieś porady. teksty kołysanek...

udało się

Mama Bajbusa zaliczyła dzisiaj już na 100% przedmioty u pana B. I jest bardzo, ale to bardzo szczęśliwa. Do tego miała dzisiaj cudny dzień.

i stało się :(
Miałam nadzieję, że do tego nie dojdzie. A jednak. Coś przegapiłam, zlekceważyłam. Byłam zbyt pewna. I tak oto Marcin dzisiaj spadł z łóżka. Czuję się koszmarnie. Kac moralny. Mam ochotę strzelić sobie w łeb. Cholera co ze mnie za matka? Wyrodna na całej linii.
wtorek, 10 lipca 2007
czy aż tak źle wyglądam?

Idąc na pierwsze wesele usłyszałam od mamy komentarz: dlaczego się tak słabo pomalowałaś, nawet nic nie widać?

Idąc na trzecie wesele, koleżanka zapytała się mnie: a Ty, co tak mało pomalowana? 

Ostatnio na spotkaniu klasowym.  Przychodzi kolega Marcin W. i mówi:

- Hej dziewczyny! Ale wy wszystkie odwalone! - patrzy się na mnie - o a Justyna się nie pomalowała!

Zagadka: co pomyślał  sobie Marcin W.1. Wow nie pomalowana a i tak wygląda fajnie.2. Boże, co jej się stało. Lepiej niech się maluje.

Reasumując: chyba trzeba spojrzeć bardziej krytycznym okiem w lusterko i zaopatrzyć się w kosmetyki :( 

02:43, jastonka
Link Komentarze (2) »
nowa zagadka

Mała Justysia została wydelegowana na zakupy. Bardzo się z tego cieszyła. Jednak nazwę rzeczy, jaką miała kupić nie potrafiła wymówić.

Idąc do sklepu cały czas sobie powtarzała CY-MOM-CY-MIMOM

W końcu wróciła do domu z płaczem - zapomniała, co miała kupić.

Pytanie: co to jest CY-MOM-CY-MIMOM

Nagroda taka jak we wcześniejszej zagadce.

No i błagam mężczyźni: starajcie się bardziej.

poniedziałek, 09 lipca 2007
wierszyki

To jest pierwszy wierszyk jakiego babcia Tereska uczy Marcinka

 

Bączek bączek

Nie ma nóżek

Ani rączek

Po co bączka trzymać w pupie

Niech se śmiga po chałupie

 

A taką bajkę wczoraj Bajbus usłyszał gdy nie chciał zasnąć


Coś tam w lesie stuknęło

Coś tam w lesie puknęło

A to komar z dębu spadł

I połamał sobie gnat

Wszystkie muchy się zebrały

Nad komarem płakały

I śpiewały requiem

Już nasz komar nie żyje

Marcinek
00:59, jastonka , Galeria
Link Komentarze (4) »
Królewicz
Książę
niedziela, 08 lipca 2007
kochana Justysia

Justysia (teraz Justyna) ma chrzestnego Franczeska (Franciszek). I owy chrzestny ma taki duży brzuch jak kobiety w 9 miesiącu ciąży.

Tak więc mała Justysia bardzo kocha swojego chrzestnego (duża też). I wręcz uwielbia sięz nim bawić.

Pewnego pięknego dnia mała Justysia bawiła się z wujaszkiem. Skakała po nim, łaskotała go i takie tam inne przytulańska. W pewnym momencie, w akcie ogromnego przypływu uczuć, tak powiedziała do wujka: "jesteś gruby i brzydki i musisz zdechnąć"

sobota, 07 lipca 2007
zagadka

Co to jest według małej Justynki (czyli mnie sprzed kilkunastu lat) SIESIEPA?

W nagrodę za dobrą odpowiedź:

dla kobiety - buziak od Marcinka

dla mężczyzny - buziak od mamy Marcinka

śpię sobie

Obudziłam się o 5:50. Patrzę na Kjójewicza i nie wierzę własnym oczom. Śpi na brzuchu. Patrzę i nie mogę się nadziwić. Mój Bajbus, który płakał od razu, gdy tylko wyczuwał zamiar położenia go na brzuchu - sam się obrócił. Cichuteńko wstałam, wzięłam telefon i zrobiłam powyższe fotki. Mój dzielny mężczyzna.

00:09, jastonka , Galeria
Link Komentarze (3) »
piątek, 06 lipca 2007
siedzę i myślę

Może nie tylko siedzę, ale intensywnie zastanawiam się nad swoim życiem. Jakie ono jest. Przecież wszystko mało być inaczej. Miała być rodzina. A co jest? Pustka. Mamy siebie - fakt. I to jest nasze szczęście. Tylko na jak długo starczy mi sił bycia mamą - tatą? Nie nauczę bycia go mężczyzną, bo to tylko może zrobić ojciec. Mogę go nauczyć tylko tego co mi się wydaję, że powinnam. Wiadomo, że z tatą chodzi się na mecze, na ryby i takie tam. A z mamą to można w domu porozmawiać. Jeśli go skrzywdzę to jak będę z tym żyła?

Czy ktoś kiedyś pokocha mnie i Marcina? Czy stworzymy rodzinę?

czwartek, 05 lipca 2007
nocniczek

Posadzili mnie na nocniku a ja nie chcę - wolę pampersika 

Babcia gdzie Ty mi zaglądasz? Jak zrobię siusiu to melodyjka zagra! Nie musisz mnie podglądać. 

Może jednak coś z tego będzie?

Sio babcia, bo ja się stresuję i nie mogę tak. No sio! 

00:45, jastonka , Galeria
Link Komentarze (5) »
środa, 04 lipca 2007
3 lipca br
Dzisiejszy dzień był pełen najdziwniejszych wydarzeń. Niestety w większości tych negatywnych.

Na początek zamiast wstać o 6.30 wstałam o 7 i miałam tylko 20 minut na zrobienie miliona obowiązkowych rzeczy. A później było już tylko gorzej. Egzamin z Historii Literatury zaczął się troszkę po 9. Wchodziłam jako ostatnia i było to przed 15. Po 15 wyszłam z sali z przepiękną oceną 2. Jaka to była kompromitacja. Ale nic na 21 września się nauczę. Przynajmniej teraz mam takie postanowienie. To nie moja wina, że się nie nauczyłam. Tylko pewnego Jegomościa, który bardzo owocnie przeszkadzał mi w nauce. I wcale to nie był Marcin. Ale ja się z nim policzę.

Następnie poszłam na wydział historyczny, aby spotkać się z jakże sławnym panem B. Niestety już wyszedł. Super. Ciekawe, kiedy ja to wszystko, pozaliczam. Jeśli w najbliższym czasie nie dostarczę karty egzaminacyjnej z tamtego semestru to mnie wywalą.

Gdy przyjechałam do domu była 18. Głodna, wkurzona i zmęczona marzyłam tylko o tym by przytulić Bajbusa i iść spać. I tu kolejny raz dzisiejszy dzieńi dał mi kopa. W domu nikogo nie było a ja kluczy nie wzięłam. I kilkanaście minut jak pajac siedziałam pod blokiem. A tu na deszcz zaczęło się zbierać. Myślałam, że się rozpłaczę.

Później było troszkę lepiej. Rodzice z Luckiem przyjechali i zabrali swoją sierotkę do domu. Od razu wzięłam się do karmienia Księcia. Nie dość, że nie miałam w sobie żadnego pokarmu to On wydoił ze mnie ostatnie soki. Jednak jego zapach i delikatne rączki głaszczące cyca złagodziły mój nastrój bojowy. Szybka kąpiel i szamanko i długie zabawy z Bajbusem. Podczas których wymsknęło mu się MAMO. Normalnie aż mi łzy w oczach stanęły. A potem wystawił swojego pysiaczka, gdy powiedziałam: daj buziaczka.

I tyle tego szczęścia, bo usypianie trwało 2 godziny. Zasypia tylko z cycem, bez niego ani rusz. A gryzie przy tym okropnie.

poniedziałek, 02 lipca 2007
trąbka

Z kategorii tych zasłyszanych. Mogą być odstępstwa od normy :P

Jest sobie mama z synkiem w sklepie z zabawkami.

Synuś uparcie prosi mamę o kupno trąbki. A owa mama równie uparcie odmawia. Krzyk, płacz. Sceny jak z horroru. Dziecko na ziemi tupie nogami. Matka zawzięta. Jednym słowem histeria.

Wychodzą ze sklepu. Po chwili matka ulega i wraca po ową trąbkę. Przynosi synowi. Daje mu. A on co robi?

Na pierwszym słubie rozwala trąbkę i mówi : za późno!!!

 
1 , 2