piątek, 30 listopada 2007
moje paranoje

Chyba oszaleję. Zaczęło się od bólu zęba, potem chore zatoki, ból biodra (bo źle stanęłam), nadrzerka nadająca się tylko do zabiegu, jakieś guzki na piersi po odstawieniu Księcia. I co jeszcze? Mama ostrzegała, że po porodzie będzie ciągle mnie coś bolało, a jeśli nie to będę myślała, że umarłam. A może jestem chipochondryczką? Fakt, że nikt mnie nie słucha i zawsze ktoś inny ma coś ważniejszego do powiedzenia, spowodołał, że chociaż w ten sposób chcę być w centrum. Nie! Chyba nie! Przyzwyczaiłam się już do tego, że to co mam do powiedzenia nie jest godne uwagi. Właśnie dlatego założyłam bloga, by móc się wygadać. To dlaczego mnie wszystko boli? Ale nic. Jest jeszcze gorszy problem. Mianowicie moje piersi. Po odstawieniu Księcia zrobiły się tycie (zawsze uważałam, że mam za duże, ale teraz z tą wielkością to przesadziły) i wiszą mi po kolana (no może chociaż po pępek). Wiem, wiem, że dobrym sposobem na ujędrnienie jest zimny prysznic, ale błagam nie każcie mi tego robić, ja jestem ciepłolubna. Może jakieś inne sposoby Drogie Matki znacie?

czwartek, 29 listopada 2007
kryzysy matki już niekarmiącej

Witajcie kochani!!!

To my! Pamiętacie nas jeszcze? Ostatnio brak mi czasu na odwiedzanie bloga i waszych blogasków. Życie moje toczy się w takim tempie, że czasem aż mi się w głowie kręci.

Z nowości:
  • Marcinek po niecałych dwóch tygodniach zdrówka, ponownie się rozchorował :(
  • Książe doczekał się już 8 ząbka
  • Książę biega i tańczy
  • Ja też mam parę problemów zdrowotnych
  • Studia i obowiązki - to jak zwykle bez zmian

W sobotę byłam z Adamem na Andrzejkach. Cóż to była za impreza. Orkiestra grała znakomicie. A my w rytm muzyki tańczylśmy i tańczyliśmy i tańczyliśmy....

Jeśli chodzi o kamienie piersią to już definitywnie zostało zakończone. I sama nie wiem czy sie cieszyć z tego powodu czy też płakać. CZasami mam taki kryzys, że chciałabym go ponownie przystawić. Czy to normalne? 

środa, 21 listopada 2007
cycy papa

To będzie błyskawiczny wpis.

Marcinek jest już zdrowy :) 

W trakcie choroby Marcinka i ja się rozchorowałam. A antybiotyki, które mi zostały przepisane podsunęły mi niejako pewien pomysł. Postanowiłam wykorzystać ten zbieg okoliczności na ostawienie Marcinka od piersi. Z drugiej strony Książe już tak długo był faszerowany lekami, że nie chciałam go dodatkowo obciążać.

I tak oto od zeszłego poniedziałku nie karmię Księcia. O dziwo dzielnie zniósł wyjazd piersi do sanatorium :) i mleko pije z butelki. Natomiast ja stosując się do rad Moniki  (której bardzo serdecznie dziękuję) zaczęlam spalać pokarm. Na początku wszystko szło łatwo. Dwa dni piersi miałam względnie puste. Potem zapełnily się pokarmem. Opróżniłam je i znów dwa dni spokoju. Obwiązywałam się bandarzem elastycznym,  żeby Marcin nie mógł się do nich dobrać. Jednak teraz ponownie mi pokarm wraca.

A Marcin nadal ma odruch wkładania ręki do stanika.

Pozdrawaim wszystkich i całuję. 

niedziela, 11 listopada 2007
przedstawiam....

Tego małego Pana znacie to - Bajbus.

A tego dużego chcę Wam przedstawić. To jest właśnie "mój - nasz" Adaś.

Dlaczego to robię dzisiaj? Bo jest 11. A jak już pisałam jedenastka jest moją szczęśliwą liczbą. Marcinek ma dzisiaj imieniny. Również my mamy nasze małe święto.

Całuję wszystkich jedenastkowo :* 

nowy etap, ale czy dobry?

Na początku zła wiadomość: Marcinek nadal jest chory. Ze zwykłego przeziębienia wróciliśmy znów do zapalenie oskrzeli. Opieszałość i niesubordynacja pani doktor sprawiła, że wczoraj pojechałam z Księciem do innego lekarza - prywatnie. Owa pani doktor była miła i rzeczowa, a przy tym kompetentna. Wzbudziła we mnie sympatię. Marcinek dostał zastrzyki i wiele innych leków. Pani doktor bardzo chętnie odpowiadała na milion moich pytań oraz zasugerowała mi parę rozwiązań.

Jeśli chodzi o lekarzy to jestem przerażona tym, co się dzieje w naszym kraju. Od kilku dni bolał mnie ząb i dopiero wczoraj znalazłam chwilę czasu by pójść do dentysty. I tu zdziwienie ogromne, nikt mnie nie chciał przyjąć. Złapałam się za głowę: idę do dentysty z bólem zęba, chcę zapłacić za wykonaną pracę i co słyszę? NIE! Nie interesują nas pani pieniądze, mamy ich tyle, że możemy sobie na to pozwolić. A Ty kobieto zdychaj z bólu. W końcu ostatni dentysta się zlitował. Zatrucie zęba trwało 3 minuty. A pani dentystka nawet pieniędzy nie wzięła. Co za kraj :(

A jeśli chodzi o nowy etap Marcinka to jest on bardzo brutalny. Bajbus gryzie, drapie i szczypie. A na dodatek sprawia mu to ogromną frajdę. Nagorzej jest podczas karmienia. Je sobie spokojnie aż tu nagle ścisk i mamie łzy lecą. Potrafi ugryźć do krwi. Czyżby przyszła pora odstawienia od piersi?

Przepraszam, że tak rzadko jestem na Waszych blogach, jednak zapewniam, iż myślę o Was nieustannie. Buziaki

wtorek, 06 listopada 2007
małe wielkie zmiany

Jak to się mówi: zaczynamy nowy okres w naszym życiu.

Eksmitowaliśmy łóżeczko do piwnicy.

Marcin i tak ze mną śpi więc po co miało zajmować miejsce. Tam gdzie stało łóżeczko teraz stoi wersalka. A tam gdzie stała wersalka Marcin ma swój kącik do zabawy. 

W związku z tym, iż przyjęłam Marcina już na stałe pod swoja kołdrę, ustałiłam z Księciem pewne reguły gry.  On ma swoją połówkę wersalki i ja swoją, nie wturlamy się na miejsce tej drugiej osoby. Gdy mu to zakomunikowałam, kiwną głową i powiedział "tak". Ale gdy tylko zasnął zagarnął dla siebie całe łóżko. Chyba dzisiaj będziemy musieli przeprowadzić poważną rozmowę, w końcu wtragnął na moje terytorium.

 

Zaczynamy teraz serwis: Bajbus mówi!

Co to jest "Ka" według Księcia? "Ka" to jest książka :D

Prawdą, że inteligentny - od takiego kalibru zaczął jak książki. Będzie chyba intelektualistą :P 

sobota, 03 listopada 2007
ręce opadają

Marcinek znowu jest chory. Kaszle i ma gorączkę. Pani doktor powiedziała, że złobkowe dzieci tak mają. A ja poczułam się jak potwór, jakbym specjalnie Księcia tam zaprowadzała, bo sprawia mi przyjemność jego choroba. Zaczynam się poważnie zastanawiać nad dziekanką. Choć wiem, że jeśli teraz przerwę to już nie wrócę. Żal mi będzie tych lat, ale nie wrócę. A niestety nie stać mnie na opiekunkę.

Czy jest jakieś dobre wyjście z tej sytuacji? 

czwartek, 01 listopada 2007
11 październik 2006 i 2007

11.10.2006 22:08 

11.10.2007 22:09 

impreza u Marcinka odsłona nr 2

To były niezapmniane dni :* 

12:31, jastonka , Galeria
Link Komentarze (1) »