|
Blog > Komentarze do wpisu
cd.
Ręce mi opadają same, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wszystko zaczyna sypać się jak domek z kart. W tym domu jest wszystko inaczej. Nie mogę się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. A najbardziej wkurzające jest to, że to takie pierdoły mnie dobijają. Teściowa, owszem nie jest aż taka zła. Czasami nawet rozmawiamy, ale i tak zawsze jest jakaś bariera. Najbardziej ze wszystkiego nie lubię do Niej mówić mamo i w sumie do teścia też nie lubię mówić tato. Rodziców ma się tylko jednych a to są tylko teściowie. Adam wciąż się rzuca, że czasem mówię per Ty do Nich: tzn, nalałam Ci zupę, chcesz coś pić? - oczywiście w domyśle jest gdzieś ten dopisek mamo, tato. Jednak nie zawsze udaje mi się to wykrztusić. Ciągle mam poczucie, że zdradzam takim mówieniem moich rodziców. To co mi się nie podoba w prowadzeniu domu przez teściową: - mycie naczyń w zimnej wodzie i wodo podobnych substancjach - jedzenie kanapek bezpośrednio ze stołu - brak talerzyków - możliwość mycia parkietu raz na dwa tygodnie, bo przemoknie takie tam - zostawianie wody po kąpieli w wannie, bo przecież przez kilka dni można tym kibel zalewać - aaaaa!!!! więcej już nie wymieniam, bo oszaleję Atakiem na mnie uważam notoryczne zmienianie tego co ugotowałam. Każda zupa zostaje przerobiona, dowalana jest masa śmietany (nawet do zupy w której ta śmietana już jest). Notoryczne nie zjadanie tego co ugotowałam, bo np, teściowa nie jest głodna, albo wzięła sobie coś innego. Jeśli ja coś kupię do jedzenia i np. ktoś inny to zje to od razu zostaje to mi odkupione, bo to przecież moje jest. A najbardziej mnie wkurza fakt, że gdy teściowa ma zaplanowaną jakąś robotę i np. nie ma jej w domu i nie będzie jej w domu do obiadu to nigdy nie powie: Justyna ugotuj obiad, bo ja mam coś innego w planach, albo Justyna zrób tylko drugie danie, bo zupa jest. I ja tak muszę się domyślać czy mam gotować czy nie. A później i tak wychodzi na to, że teściowa chciała coś innego zrobić, albo robi sobie i teściowi osobno, albo zupa jest gdzieś w piwnicy schowana. Cholera wróżką nie jestem i nie potrafię czytać w cudzych myślach. A jak zapytam czy mam gotować to przeważnie słyszę jakąś wymijająco odpowiedź, że coś tam jest z wczoraj, albo gotuj tylko dla siebie. A najbardziej irytuje mnie fakt, że teściowa nie chce abyśmy dokładali się do rachunków a przez to uzurpuje sobie możliwość wtrącania się w nasze sprawy. A to do Adama studiów się miesza i odgraża się, że sama pojedzie mu na uczelnie pozałatwiać sprawy, a to do moich próbuje się mieszać. Wtrąca się nam w pole ( zresztą moje pole i moim zdaniem jedyną osobą która ewentualnie może coś zasugerować, naciskać abyśmy coś na tym polu robili, jest mój tato). Jakieś dziwne problemy robi o to, że Adam coś sobie kupił. A Adam na to nic. Widzi tylko moje błędy. I potulnie jak baranek wykonuje wszystko co mu mamusia każe. Niby próbuje się buntować, ale zawsze i tak teściowa wygrywa - normalnie jak u Dulskich. I przez to jesteśmy coraz bardziej obcy sobie. Nie rozmawiamy już ze sobą o wszystkim. Nie potrafię mu powiedzieć, że coś jest nie tak ze mną. Że nie wiem co się dzieje, ale jest nie tak jak było kiedyś. Wiem, że albo zacznie obarczać mnie winą za wszystko co jest nie tak, albo stwierdzi, że wymyślam głupoty z nudów. Wysłucha i powie, że zawsze wiedział że jestem dziwna. Jedyne co nas łączy to już chyba tylko seks, który zaczyna mnie też powoli irytować. Bo tylko sypialnia i sypialnia. I wciąż ten sam schemat, zawsze lądujemy w sypialni. A ja chciałabym żeby mój mąż zauważył, że mi źle. Że jestem samotna tak jak nigdy, nawet gdy Rafał mnie zostawił to taka samotna nie byłam. Wtedy wiedziałam, że nie mam nikogo na kim mogę polegać, a teraz.... Przecież mam męża jeden duch i jedno ciało, a czasami mam wrażenie, że go w ogóle nie znam i on mnie też. Kochani! Jest we mnie dużo agresji. Cholera mogłabym tym obdzielić chyba tysiące osób, kiedyś trzaskałam szafkami a teraz jest gorzej. To jest okropne uczucie. Dzisiaj podczas kolejnej jakieś głupiej kłótni, którą wywołałam wpadłam w taki szał, że aż sama zaczęłam się siebie bać. W ogóle nie docierały do mnie słowa Adama, słyszałam tylko dźwięki i czułam przepływające między nami negatywne emocje i rzuciłam się na Adama z rękami. A teraz z tego całego zdarzenia pamiętam jedynie - strach, złość i samotność. Czy ja zaczynam wariować? środa, 04 listopada 2009, jastonka
Komentarze
2009/11/05 10:33:15
Kurde jakbym o sobie czytała...
Nie da rady zamieszkać bez teściowej?? U nas troche pomogło. Powodzenia. Pozdrawiam:) 2009/11/05 12:24:52
No ja się domyślam co czujesz...wprawdzie nie mieszkam razem z teściami, ale w jednym mieście.
Często jest tak, że oni chcą dobrze, a ja odbieram to źle, bo ich nie lubię i tak już jest i nie potrafię inaczej... Szczerze Ci współczuję. Jeśli chodzi o agresję, to spróbuj się może z koleżankami umówić i na imprezę iść albo po prostu się gdzieś spotkać...pozwoli Ci to na chwilę zapomnieć o problemach... A co do teściowej, to zapytaj ją, czy jej Twoje dania nie smakują...albo "podzielcie kuchnię na pół" i niech każdy robi dla siebie... pozdrawiam mocno i trzymam kciuki Ania
Gość: ola, ip175c.wilan.pl
2009/11/05 15:12:08
myślę, że ile nas to czytało, tyle czuło podobnie, choć przez fragment swojego małżeństwa:) chyba, że się mylę dziewczyny?:) mężatki.
z matkami i synami, to jest jakiś dziwny układ, supermiłość do potęgi(mój mąż mówi, że to ośla miłość:) sam jesteś mamą syna, więc pewnie kiedyś sie też na tym złapiesz:) wszystko by zrobiły dla syneczka, wszystko co najlepsze, ostatnią nerkę by oddały, nawet mężowi by wypruły, żeby tylko syneczek był szczęśliwy;) moja rada, choć może nie jestem do rad dawania uprawniona: próbuj rozmawiać, skontaktować się z nią, z mężem, bo w końcu miłość to miłość, ale każdy z nas jest z innej planety i trzeba czasami czasu i wyrozumiałości..i pewnie może wylanych łez, poczucia samotności, opuszczenia, wyobcowania... małżeństwo to taka dziwna droga... a dobry seks? też się przyda.taki czas w waszym małżeństwie, że musicie mieszkać z teściami, i trzeba to przetrwać. wierzę w twoją siłę. dasz radę. może spróbuj "podejść" teściową;) jak kobieta kobietę:) może ona też chciałaby wam dać jakieś poczucie samodzielności (stąd to zostawianie gotowania, czy innych spraw do twojej dyspozycji), a nie wie jak... wiem z własnego doświadczenia, że jak się człowiek zapędzi w kozi róg, z poczuciem osamotnienia, pretensji, takiej agresji wobec innych, to trudno z tego wyjść. może jakaś zaufana przyjaciółka pomoże ci spojrzeć na to z innej strony? naprawdę wierzę, że ujarzmisz lwa! baaa, będziesz z nim jeszcze grać w karty;) spróbuj spojrzeć na nią jak matka na matkę.... pozdrawiam powodzenia 2009/11/09 14:43:40
Niestety obawiam się, że rozmowa z teściową przeprowadzona wprost może tylko pogorszyć sytuację. Zwłaszcza ,że jest w Tobie wiele złości, która może się wylać i całość zostanie potraktowana jako agresywny atak, a nie próba porozumienia. Spróbujcie znaleźć jakąś tanią kawalerkę chociażby, myślę, że mieszkanie z teściami jest bardzo szkodliwe dla Waszej relacji i powinniście spróbować to zmienić. Pozdrawiam Cię serdecznie!
2009/11/09 16:15:27
ja nie mieszkam z teściami ufff po dwóch godzinach mam ich dosyć. moich starych zreszta a też
Gość: luca, fhd82.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/18 08:05:38
Nie wiem dlaczego, ale poprzedni komentarz się nie zapisał, ale to nic, napiszę jeszcze raz! Po pierwsze dziękuję Justyno za miłe słowa i komentrarz na moim blogu. Po drugie nie masz mi czego zazdrościć bo uważam, że również bardzo dobrze piszesz. Cenię bezpośredniość, otwartość i odwagę o mówieniu o swoim życiu prywatnym i kłopotach z nim związanych. Nie boisz się nazywać rzeczy po imieniu, co nadaje Twojemu blogowi wiarygodności. Naprawdę podziwiam. Co do teściowej nie będę Ci nic radził bo nie mam żadnego doświadczenia w tej materii, jedno mogę rzec napewno szczera rozmowa z tesciową i mężem jeszczce nikomu nie zaszkodziła.
pozdrawiam ciepło i pozwolę sobie częściej zaglądać w te strony. Ps. Dzieciom nie opowiadaj o mnie, są osoby o których warto mówić i warto przytaczać jako autorytety..
Gość: jarek, chello089074186218.chello.pl
2009/12/04 11:38:40
A nie odnosisz wrażenia że to z Tobą jest coś nie tak
2009/12/16 22:38:27
Młodzi powinni mieszkać sami. Choćby w małej kawalerce ale sami. Powinniście miec możliwość pokłucenia się i pogodzenia bez teściów, pierdnięcia kiedy chcecie, kochania się ze sobą gdzie chcecie, sprzątania, brudzenia. Jesteście już małżeństwem i musicie się dotrzeć, z rodzicami na karku jest to niemożliwe. Uciekajcie z domu rodziców. Oto moja rada
2009/12/24 01:56:21
Po tym co przeczytałam mam jedną radę. WYPROWADZKA!!!!!!!!!!!!!!!!!
Trzymaj się cieplutko.
Gość: jarek, chello089074186218.chello.pl
2010/01/10 14:51:23
sugeruję że jesteś niedojrzała i oczekujesz od wszystkich poświęceń a sama nic z siebie nie dajesz i nie chcesz dać. masz egoistyczne i egocentryczne podejście do świata. a najbardziej denerwuje mnie że zaniedbujesz swoje dziecko i bez żadnego skrępowania piszesz o tym. trochę mi Ciebie żal ale bardziej mi żal Twojego otoczenia.
DOROŚNIJ bo jesteś matką i żoną
Gość: Asiek, elr26.internetdsl.tpnet.pl
2010/01/20 09:52:24
Kobietko, ja przepraszam, że tak tu włażę pierwszy raz chyba i od razu się wypowiadam. Ja Cię doskonale rozumiem. Wprawdzie nie mieszkam z teściami razem, ale w tym samym mieście, osiedle dalej. Moi teściowie mają podobne zachowania do Twoich. Czasem ich odwiedzamy, czego szczerze nie cierpię. Jakbym miała z nimi mieszkać, to bym ocipiała. Ja na Twoim miejscu w ogóle bym nie gadała z teściową, bo to jest już inny gatunek, nie zrozumie, a wręcz zrozumie na opak. Pogadaj z mężem o wyprowadzce, żeby to się wszystko źle nie skończyło...
2010/02/01 16:09:31
Wiesz ja co prawda nie mam doświadczenia w byciu żoną i mamą, ale kilka kandydatek na teściową przerobiłam i wiem co czujesz... Jeśli nie możesz się wyprowadzić to może porozmawiaj tak od serca, naprawdę od serca z mężem. Choć wiem, że w takich sytuacjach to nie łatwe, ale spróbuj opanować nerwy i na spokojnie wyłożyć mu co dokładnie leży Ci na sercu. Trzymam kciuki
|
|
A próbowałaś powiedzieć teściowej wprost o swoich odczuciach, o obawach związanych ze swoim małżeństwem? Nie w formie wyrzutów, tylko podzielenia się swoimi przeżyciami.